Bezpłodność i problemy układu rozrodczego

Wiele środków chemicznych w produktach codziennego użytku wywołuje zaburzenia hormonalne. Często działają one podobnie jak estrogen w organizmie. Chociaż kobietom (mężczyznom również) hormon ten jest niezbędny do zachowania zdrowia, to jego nadmiar ma olbrzymi wpływ na nasze samopoczucie, zdrowie seksualne i płod­ność, a także zwiększa ryzyko zachorowania na estrogeno zależne no­wotwory piersi, jajników, macicy i prostaty.

Większość danych na temat wpływu regularnego kontaktu z toksy­nami na płodność pochodzi z badań nad osobami pracującymi z tymi substancjami na co dzień. Najnowsze badania z Kanady opubliko­wane w „Journal of the American Medical Association” wykazały, że kobiety mające w pracy kontakt z rozpuszczalnikami organiczny­mi, na przykład malarki lub graficzki, technik laboratoryjny, technik weterynarii, sprzątaczki, chemiczki, pracownice fabryk i biur – nara­żone były na większe ryzyko poronienia lub przedwczesnego porodu, niskiej wagi urodzeniowej i wad rozwojowych dziecka w porównaniu z kobietami, które miały niewielki kontakt z tego typu chemikalia­mi. Podobnie fryzjerki i inne osoby pracujące w przemyśle piękności są narażone na kontakt z rozpuszczalnikami organicznymi i wystę­puje wśród nich również dużo więcej przypadków bezpłodności, po­ronień i wad rozwojowych w porównaniu z kobietami niemającymi na co dzień kontaktu z chemikaliami.

Trzeba jednak pamiętać, że rozpuszczalniki, o których mowa, nie występu ją jedynie w miejscach pracy. Stosuje się je powszechnie w środkach czyszczących, higieny osobistej i farbach. Kobiety ciężar­ne mieszkające w pobliżu zakładów petrochemicznych również czę­ściej cierpią na poronienia, toksemię (zatrucie spowodowane obecno­ścią toksyn we krwi), anemię, mdłości i wymioty.

Chemikalia mogą mieć też negatywny wpływ na płodność męż­czyzn. Jeśli mają oni w pracy regularny kontakt z pestycydami i toksycznymi chemikaliami, istnieje większe prawdopodobieństwo, że ich dzieci urodzą się z wadami rozwojowymi. Często zanieczysz­czenia przynoszą z pracy do domu we włosach i spermie, narażając również swoje partnerki na kontakt z tymi toksynami.

Przedostające się do pokarmu substancje powodujące zaburzenia hormonalne uważa się obecnie za czynnik odpowiedzialny za ogólny spadek ilości plemników w spermie. Badania spermy pozwoliły usta­lić około dwudziestu różnych substancji chemicznych, które mogłyby obniżyć jej jakość i ilość. Z kolei badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazały, że w spermie mężczyzn odżywiających się według diety organicznej jest dwa razy więcej plemników niż u in­nych.

Wreszcie, jak wynika z badań, 350 wytwarzanych przemysło­wo substancji toksycznych przenosi się w coraz większych ilościach na płód przez łożysko w łonie matki. W przeciwieństwie do osób do­rosłych rozwijający się płód jest bardzo wrażliwy na zmiany dostaw substancji odżywczych i obecność trucizn. Jak podaje National Birth Defects Prevention Network (NBDN) ze Stanów Zjednoczonych, moż­na by uniknąć 50% wad rozwojowych, gdyby rodzice zmienili sposób odżywiania i ograniczyli kontakt z substancjami toksycznymi.

Brytyjska grupa opieki zdrowotnej przed poczęciem opublikowała dane, które pokazują że program zdrowia w okresie ciąży obejmujący zmianę diety i ograniczenie kontaktu z toksynami może zredukować występowanie wad rozwojowych do poniżej 1%, podczas gdy średnia krajowa wynosi 5-7%.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.