Wygoda w cenie

Przyjmując „kulturę wygody”, akceptujemy wraz z nią wartości i styl życia, które w dużej mierze pozostają ukryte w blasku zdemo­kratyzowanego luksusu i sprzedaży na szeroką skalę. Kultura wygody to jednowymiarowy styl życia, pozbawiony duchowości i troski o inne sfery egzystencji. Sprawia ona, że stajemy się leniwi, żyjemy ponad stan, nie umiemy zachować umiaru, przyzwyczajamy do zbytku siebie i swoje dzieci, lekceważymy przeszłość i odcinamy się od wszelkich refleksji na temat przyszłości.

Podobnie jak szeroko rozumiana kultura konsumpcyjna, tak i bę­dące jej częścią supermarkety skupiają się na ciele, nie zważając jed­nak na jego prawdziwe potrzeby. W ten sposób zaspokajamy głód gotowaną na szybko strawą, nie zastanawiając się ani przez chwilę nad faktem, że „posiłek” ten nie zawiera żadnych składników odżyw­czych. Na podobnej zasadzie można walczyć z „oznakami starzenia”, używając kremów przeciwzmarszczkowych, w ogóle się nie zastana­wiając, co tak naprawdę sprawia, że wyglądamy i czujemy się starzy i zmęczeni.

Rozważmy chociaż kilka skutków kultury wygody. Może ona na przykład:

  • Wypaczyć nasz system wartości. Nie oczekujemy już dobrej jakości. Spodziewamy się, że nabyte przez nas rzeczy popsują się, przestaną działać, będziemy rozczarowani i że reklamacja byłaby przesadą.
  • Pozbawić zdolności wyrażania własnego zdania, gdyż ślepo wierzymy w walory produktów, o których zapewniają nas reklamy i gwarancje producentów.
  • Zniszczyć indywidualność, byśmy przestali zajmować się sobą. Kiedy robimy zakupy, jedynymi kryteriami są cena i wygoda.
  • Sprawić, że stracimy poczucie odpowiedzialności. Kiedy się nam nie wiedzie lub zachorujemy, winimy za to innych, a nie siebie. Taka postawa także jest skutkiem wpływu kultury wygody.
  • Zmienić relacje społeczne. Coraz częściej rozmawiamy o tym, co kupiliśmy, zamiast dzielić się swoimi odczuciami, myślami i du­chowymi dylematami. Co więcej, nie komunikujemy się już z ludź­mi, którzy wytwarzają, dostarczają czy nawet sprzedają nabywane przez nas produkty.
  • Pozbawić nas podstawowych umiejętności. Obecnie ludzie nie po­trafią dokonać w domu nawet najprostszej naprawy. Nie umieją szyć ani cerować. Niektórzy młodzi ludzie nie umieją przygotować po­siłku ze świeżych produktów.
  • Zwiększyć liczbę odpadków. Wygodne towary są dobrze zapako­wane i dlatego płaci się za to, a potem wyrzuca opakowania wyko­nane z nieprzetwarzalnych i często toksycznych materiałów.
  • Zachęcają do zbytku. Kupujemy towar w dużych „opakowaniach ekonomicznych”, co sprawia, że musimy używać potem więcej, niż potrzebujemy, zjadamy przy okazji więcej, niż to konieczne, a do tego wyrzucamy to, czego nie jesteśmy już w stanie wyko­rzystać.
  • Rozwinąć w nas tendencję do „życia dniem dzisiejszym”. Wielu konsumentów przestało zadawać sobie pytania o pochodzenie towa­rów, ich producenta i składniki. Życie dniem dzisiejszym nie chroni nas ani przyszłych pokoleń.

To wszystko wpływa nie tylko na każdą jednostkę, lecz ma rów­nież wymiar globalny. Konsumpcyjne wygodnictwo jest samo w so­bie marnotrawstwem, a produkcja śmieci oraz zanieczyszczanie wody, powietrza i pożywienia – to nieuniknione skutki uboczne naszego ro­mansu z tym coraz bardziej rozrzutnym stylem życia.

Producenci z radością starają się sprostać naszym zapotrzebowa­niom na tanie artykuły. Aby zadowolić nas ceną zachowując jednocześ­nie swój zysk na odpowiednim poziomie, wytwarzają je z produktów pozyskiwanych w innych krajach – najczęściej tych rozwijających się – co wymaga transportu przez pół świata. Samoloty zanieczyszczają środowisko i pustoszą już i tak ubogie zapasy ropy. Promowany w ten sposób system nieuczciwego handlu, opartego na taniej sile roboczej, pozbawia pracy ludzi prowadzących małe sklepy w sąsiedztwie. Jeśli zaś chodzi o jakość żywności, to metody szybszego uzyskiwania plo­nów, pozwalające na skrócenie drogi z pola uprawnego na stół, wiążą się ze zwiększeniem stosowania pestycydów, genetyczną modyfika­cją warzyw i owoców, zwiększeniem produkcji wyrobów pochodze­nia zwierzęcego kosztem zdrowia zwierząt, co sprawia, że kupujemy szkodliwe dla naszych organizmów jajka, mięso i ryby.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.