Czy istnieje jakieś rozwiązanie

Jeśli nawet nasze życie jest nieco łatwiejsze dzięki rewolucji che­micznej, to jednocześnie nadzwyczaj się z jej powodu skomplikowa­ło. Im więcej kupujemy, tym bardziej potrzebny jest rządowy nadzór kontroli nad jakością tych produktów. Rząd ustanawia i nadzoruje in­stytucje mające sprawować kontrolę nad działalnością gospodarczą i chronić konsumenta przed wyzyskiem czy utratą zdrowia nie tylko z czyjejś winy, ale z własnej. Ale im bardziej instytucje rządowe anga­żują się w kontrolę towarów, tym więcej pieniędzy producenci wydają na łapówki i zmianę przepisów, by utrzymać swoje artykuły na pół­kach. Im więcej przekupstwa, tym większa korupcja, a im większa korupcja, tym większa jest potrzeba, by grupy konsumentów i organy kontroli były czujniejsze.

Historycznie biorąc, na Zachodzie miarą była zawsze analiza ryzy­ka i korzyści – to znaczy ocenianie, czy potencjalne korzyści z nowej technologii przewyższają potencjalne szkody – i większość firm nadal ocenia swoje produkty według tego kryterium. Obrońcy konsumen­tów coraz częściej zwracają się jednak ku teorii, która jest bardziej wyrafinowana, a zarazem prostsza. Jest to tak zwana „zasada ostroż­ności”. Wyraża ją pojęcie Vorsorgeprinzip, co dosłownie oznacza „za­sada przezorności”. Zrodziła się ona w Niemczech, kiedy wprowadzo­no prawo mające chronić lasy. Chodziło o ograniczenie przez elek­trownie emisji zanieczyszczeń, które mogłyby powodować kwaśne deszcze. Był to akt przezorności czy działań zapobiegawczych, gdyż w tamtym czasie naukowo nie potwierdzono jeszcze w stu procentach, że to właśnie elektrownie przyczyniają się do kwaśnych opadów.

Koncepcję tę sformułowano na głównej konferencji w 1998 roku następująco: Jeśli jakaś działalność może stanowić zagrożenie dla ludzkiego zdrowia i środowiska, należy podjąć działania zapobiegaw­cze, nawet gdy związki przyczynowo-skutkowe nie są jeszcze w pełni potwierdzone naukowo.

Mówiąc prościej: Lepiej zapobiegać, niż potem żałować.

Zasada przezorności nie oznacza, że trzeba wrócić do epoki ka­mienia łupanego, ale dostarcza wskazówek – przykładu zwykłych lu­dzi – które nakazują działać, zanim dojdzie do katastrofy. Uniknie się w ten sposób czegoś w rodzaju bycia „mądrym po szkodzie” – czego tak często doświadczamy, gdy jakiś produkt sprzedawany jest od lat, dopóki nie okaże się nagle, że na szeroką skalę wyrządził nieodwra­calne szkody ludzkiemu zdrowiu. Stosując w życiu zasadę przezor­ności, unikniemy bycia „mądrym po szkodzie”. Odnosi się to do wielu produktów, których używamy na co dzień.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.